Lewica nadciąga?
Afera hazardowa, ujawniona jakiś czas temu trzęsie polską sceną polityczną. Niewątpliwie, nie pozostanie to bez wpływu na poparcie dla rządzącej partii. Jednak, czy tego typu zachowanie, nie pociągnie głosujących na lewą stronę?
Przy całym zamieszaniu, w którym to premier Donald Tusk pragnie ukarać Mariusza Kamińskiego, szefa CBA, za to, że udało mu się ujawnić całą sprawę, dochodzi do wielu procesów, które mogą różne cuda stworzyć. Proszę zauważyć jedną rzecz. Platforma Obywatelska ostro obrywa po uszach, pomimo ochrony pewnych grup medialnych, które całą winę próbują zrzucić na PiS. I teraz nadchodzi taka oto sytuacja - ludzie nie są aż tak głupi. Potrafią wyczuć, że PO schrzaniło i już nie zagłosują tak licznie na nią. Jednak część społeczeństwa, dalej ślepo wierzy, że jednak to PiS jest winowajcą, chcącym doprowadzić do rewolucji, bezkrólewia i zdobycia ponownej władzy.
Co może z tego wyniknąć? Mi w głowie kształtuje się dość mroczny scenariusz. PO i PiS pozostaną w opozycji do nowego, lewicowego bądź centro - lewicowego rządu. Sądząc po rosnących sondażach, popierających tamtą część sceny politycznej, nie jest to aż tak nieprawdopodobna sytuacja.
Osobiście, mogę to zaobserwować, po wynikach przeprowadzonych "prawyborów" na moim wydziale politologii UMCS, przed wyborami do Europarlamentu.
Znamię i czerniak
Ze znamion nigdy nic dobrego nie wychodzi. Co najwyżej złośliwy czerniak. O co chodzi, tłumaczyć chyba nie trzeba.
"Zbrodnia wojenna ze znamionami ludobójstwa". Z tego znamiona wyjdzie rak, który w końcu zeżre naszą Polskę. Gdy usłyszałem ten kompromis, zatkało mnie. Ciekawe, czy nasi znamienici politycy z prawa i lewa potrafiliby stanąć przed obliczem choć jednej osoby z Katynia i im opowiedzieć co myślą o całej sprawie. Wątpię.
Osobiście jestem zdruzgotany i aż żal gardło ściska, nie pozwalając pisać...
Klaps prawny
Premier Donald Tusk ogłosił przyjęcie przez rząd projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Bicie dzieci, jak zaznaczył, będzie całkowicie zakazane w Polsce. Rodzice będą mogli zostać skierowani na "działania korekcyjno - edukacyjne" (cokolwiek by to nie było). Teraz pozostaje kwestia rozstrzygnięcia co to znaczy, że dzieci nie będzie można bić. Nie udało mi się dotrzeć do pełnego tekstu co przewiduje projekt, jednak mam dziwne wrażenie, że skończy się to jak w Skandynawii, gdzie za klapsa można stracić prawa rodzicielskie i nie jest to wcale rzadka praktyka. Teraz zastanówmy się na trzeźwo. Czy ustawa coś tu zmieni? Bo jakby nie patrzeć sprawa poważnych uszkodzeń dzieci dotyczy głównie rodzin patologicznych, alkoholowych. Dzisiaj też mamy odpowiednie zapisy teoretycznie zabraniające bić najmłodszych. I co? Ostatnio mamy nawał wiadomości o pobitych czy wręcz zabitych dzieciach. Przez pijanych rodziców czy ich partnerów. Na pijaków żaden paragraf nie zadziała jak dziecko płaczem będzie im przeszkadzać w libacji, a normalny rodzic będzie mógł zostać ukarany, bo wlało w tyłek pyskującemu dziecku. Czy to jest normalne? Czytając wypowiedź pana premiera na usta ciśnie się głuchy śmiech
"Projekt plus wielka kampania edukacyjna, narodowo-wychowawcza, przyczyni się do tego, że w Polsce dzieci nie będą musiały bać się swoich rodziców, nie będą bite, a w najdrastyczniejszych przypadkach nie będą zabijane." (źródło: rp.pl)
Obawiam się, że nawet gdyby patologicznym rodzicom dawano flaszkę miesięcznie za nie bicie dziecka, nic by to nie dało. Nie wyobrażam sobie tego, żeby za parę lat, gdzieś po studiach jako pracujący rodzic nie mógł dać klapsa dzieciakowi, który jest wobec mnie chamski, psuje zabawki czy dobiera się do barku lub kuchenki gazowej. Potem wyrośnie na takiego rozpieszczonego, zachodnio-europejskiego gnojka. Przemoc - nigdy, klaps wychowawczy jak najbardziej.

