Jarosław Kaczyński na prezydenta?
Po Ś. P. Lechu Kaczyńskim pozostanie duża wyrwa w polskiej polityce. To nie ulega wątpliwości. Jednak w pewnych aspektach, jak puste miejsce na fotel prezydenta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, musi zostać zalatane. Tylko kim? Bratem zmarłego prezydenta...?
Odpowiem krótko, acz treściwie, mam nadzieję. Z całym szacunkiem dla prezesa PiS, uważam że absolutnie nie powinien zostać on kandydatem na tegoroczne wybory prezydenckie. Widzę kilka powodów. Zakładając racjonalność podmiotu politycznego, w tym wypadku zarząd partii, PiS po potwornym przetrzebieniu jego głównych szeregów po katastrofie smoleńskiej, jest bardzo osłabione. Zginęło wiele twarzy, które tworzyło charakterystyczny wizerunek partii. Pozostał Jarosław Kaczyński, prezes PiS, który jest niewątpliwie osobą bardzo wyrazistą i jest silnym przywódcą. W tej chwili PiS potrzebuje właśnie kogoś takiego, by zacisnąć pięści i pójść naprzód. Należy pamiętać, że startując w wyborach prezydenckich, będzie on musiał zrezygnować z prezesostwa, nie wspominając już o tym, że już całkiem nie będzie mógł (ze względów prawnych jak i moralnych) zarządzać PiS-em z fotela prezydenta RP.
Ponadto, mimo wszystko, w wielu kręgach, także konserwatywnych, Jarosław Kaczyński jest uważany za "gorszą wersję" brata, jako osoba zacietrzewiona, zawzięta i nieustępliwa w niezdrowy sposób. Taki obraz z pewnością nie przysporzy mu ewentualnego poparcia. Następnie, pozostaje, hm, "uderzające podobieństwo" do Ś.P. Lecha Kaczyńskiego. Przez większość może to zostać odebrane (mniej lub bardziej błędnie) jako "żerowanie" na wizerunku tragicznie zmarłego prezydenta.
Wykluczam też absolutnie opcję, która też była forsowana w niektórych mediach, jakoby PiS nie wystawi żadnego kandydata w tegorocznych wyborach. Jest to niemożliwe, zakładając i racjonalność organu politycznego albo jego emocjonalność. Racjonalnie - PiS nie może pozwolić sobie, aby PO z Bronisławem Komorowskim na czele przejął praktycznie całkowicie realną władzę w państwie. Jednak pięcioletnia kadencja prezydenta to kawał czasu. Zakładając zupełną emocjonalność władz Prawa i Sprawiedliwości, z pewnością doszliby do wniosku, że Lech Kaczyński na pewno nie chciałby, aby po nim nikt z PiS-u nie startował. Byłoby to zaprzepaszczeniem jego dotychczasowych dokonań na arenie politycznej, a miał ich sporo.
Zatem kto? Ja nie mam pojęcia, gdyż PiS już nie raz zaskakiwało. Jednak widziałbym w tej roli albo Zbigniewa Ziobrę, albo niezwiązanego bezpośrednio (w sensie legitymacji partyjnej) Marka Kamińskiego, byłego szefa CBA. Pierwszy z nich byłby bardzo dobrym prezydentem moim zdaniem, jednak we władzach partii nie jest zbyt lubiany. Kamiński? Lubiany, ale chyba nie dopuszczą nikogo spoza ścisłych władz partii... Zobaczymy, za parę dni wszystko się wyjaśni.
Kończąc, mam nadzieję, że w tej zbliżającej się blitz-kampanii, tragedia pod Smoleńskiem nie będzie tematem przewodnim... Byłby to strzał w kolano dla każdego z kandydatów.
Nic, pora kończyć, jutro do Warszawy...


Kwiecień 17th, 2010 - 17:59
Ciekawy tekst, Poe. Ja również jestem bardzo ciekaw jak będą wyglądały nadchodzące wybory – choć ich wynik i tak już jest raczej przesądzony. Bardzo wątpię, żeby wygrał je ktoś inny niż Komorowski. Dlaczego? A no dlatego, że zostało bardzo mało czasu na kampanię prezydencką, a tak się złożyło, że po całej zabawie z Sikorskim jest on już wypromowany, a po drugie przez to, że przejął obowiązki prezydenta już w tej chwili ludzie się najzwyczajniej w świecie do niego przyzwyczają.
Jeśli chodzi o innych kandydatów to na pewno nie będzie ich wielu. Sądzę, że może być ich jeszcze z 2-3. Tak niewielka ich ilość wynika z tego, że każdy kandydat musi najpierw zdobyć minimum 100 tysięcy podpisów i dostarczyć je 45 dni przed wyborami – oznacza to, że “mali” kandydaci nie dadzą najzwyczajniej rady w dwa tygodnie takiej ilości podpisów zebrać.
Ciekawe też jakich przeciwników będzie miał Komorowski. Mówi się, że Lewica wystawi Cimoszewicza. A PiS kogo? Wydaje mi się, że u nich w grę mogą wchodzić jedynie Jarosław Kaczyński lub Zbigniew Ziobro. J.K. może jednak teraz nie chcieć ze względów oczywistych, po za tym, powiedzmy sobie szczerze – lubiany to on nie jest – zwłaszcza przez media, które zaraz zaczną po nim ostro jeździć. Wystarczy zauważyć choćby ostatnie insynuacje, że to on zdecydował o pogrzebie na Wawelu – wiadomo, że takiej mocy decyzyjnej to on nie ma, ale temat mógł zostać łatwo podchwycony i go skompromitować w oczach wielu osób. Wydaje mi się, że Ziobro miałby znacznie większe szanse. Jest lubiany przez społeczeństwo (choć nie media) po za tym tak samo jak Lech Kaczyński jest prawnikiem i świetnie spisał się jako minister sprawiedliwości. Co do M. Kamińskiego, o którym wspominasz – moim zdaniem to byłby strzał w kolano, z tego prostego powodu, że ludzie go najzwyczajniej w świecie nie znają. Przy normalnej długiej kampanii można byłoby go próbować wypromować, choć i tak prawdopodobieństwo sukcesu byłoby nikłe, ale przy 60 dniach trzeba stawiać na ludzi znanych.
Zastanawiam się czy PSL spróbuje kogoś wystawić, a jeśli tak to kogo.
Więcej kandydatów raczej nie będzie – nie będzie “folkloru” wyborczego w stylu Leszka Bubla. Będzie to walka tytanów polskiej sceny politycznej. Może dzięki temu, a także dzięki atmosferze żałoby po śmierci Prezydenta kampania te będzie trochę poważniejsza niż śmianie się ile kto ma wzrostu. Hehe… Marne nadzieje, prawda?
Ciekawe też co będzie jak już Komorowski wygra. PO będzie mogło przepchnąć każdą ustawę. Cenzura internetu? Komorowski z radością ją podpisze. Nie będzie wentyla bezpieczeństwa.
Będzie ciekawie… Może ludzie z żalu za Lechem zagłosują na Jarka? A ja się ciągle nie mogę doczekać kandydata, którego z czystym sumieniem mógłbym _poprzeć_… Czuję, że najbliższe głosowanie będzie głosowaniem _przeciw_… Szkoda.
Poe, byłeś dziś w Wawie na pl. Piłsudskiego? W ramach pracy dziennikarza czy prywatnie?
Kwiecień 18th, 2010 - 09:47
Cóż, będą to niewątpliwie niepowtarzalne, zupełnie inne wybory, acz chyba można przypuszczać, że nie będzie to spokojna “żałobna” kampania. Wręcz wszystko może się jeszcze bardziej pozaostrzać. Jedną z pierwszych myśli nt wyborów i kampanii po sobotniej tragedii, było to, że tylko Komorowski zdążył mieć jakąkolwiek promocję. Reszta dopiero zaczynała planować.
Co do kandydatów, nie będzie ich zbyt dużo, ale będą. Nie wiem czy w takiej sytuacji trzeba zebrać ustawowe 100 000 podpisów.
I wracając do wątku głównego, bo temat ogólnie wyborów i kandydatów to temat na osobny wpis. J. Kaczyński jest osobą, która znów będzie mogła być mocno dyskredytowana, w bardzo wielu momentach niesłusznie, przez media i opinię publiczną. Właśnie, chociażby temat pochówku brata na Wawelu, o którym wspomniałeś. Nikogo nie interesuje, że rodzina zmarłego po prostu zgodziła się na tę propozycję Krakowa. Zgodzili się i teraz kręgi Gazety Wyborczej i Andrzeja Wajdy będą siać lament i panikę, bo Piłsudski i Mieszko I się obrażą. Natomiast, z drugiej strony, Zbigniew Ziobro jest z pewnością osobą wykształconą, która podobnie jak Ś.P. Kaczyński jest prawnikiem i bardzo dobrze sprawdził się on na stanowisku ministra sprawiedliwości, ale obawiam się, że jest jeszcze trochę za młody, by obejmować urząd, jakby nie patrzeć, zawsze rezerwowany dla bardzo doświadczonych, żeby nie powiedzieć starych polityków. Przecież po np. 5-letniej kadencji, Ziobro nie powróci do funkcji jakiegoś ministra. to byłaby już droga tylko w jedną stronę… Ciężko będzie w tych wyborach… mam nadzieję, że Komorowski nie wygra, że Polacy zauważą, że w takim wypadku w naszym kraju nastąpi monopartyjność, gdzie wszystko przejdzie – cenzura internetu oraz sprowadzenie roli prezydenta do funkcji tylko i wyłącznie reprezentacyjnej. Poza tym, komorowski zawsze kojarzył mi sie z takim pijaczkiem spod wiejskiej budki z piwem…
Tak, byłem w sobotę w Warszawie. Generalnie byłem prywatnie, i na pl. Piłsudskiego i pod kolumną Zygmunta podczas konduktu, tylko do pałacu prezydenckiego wchodziłem jako dziennikarz.
Kwiecień 22nd, 2010 - 13:06
Właśnie wyczytałem, że JKM chce startować. Nie wygra, ale może sprawić, że debaty będą bardzo ciekawe. Jak nie poleci w “idiotów” to potrafi zabić logiką swoich argumentów. Chciałbym zobaczyć jego rozmowę z socjalistami z PO i PiSu czy komunistami z SLD.
Kwiecień 22nd, 2010 - 19:41
Tak, JKM to postać niezwykle ciekawa, z interesującą wizją, jednak nei wiem czy widziałbym go na stanowisku prezydenta, szczerze powiedziawszy… zdobędzie góra 2-3% głosów.
Kwiecień 22nd, 2010 - 21:31
No ja też nie jestem pewien czy byłby dobrym prezydentem. Ma za bardzo nie wyparzoną gębę i choć uważam, że poglądy ma słuszne to dyplomatą jest marnym. Mimo to uważam, że zwłaszcza debaty z nim mogłyby być arcyciekawe – chłop potrafi bardzo logicznie tłumaczyć swoje wizje i jeśli by się nie zaczął unosić tylko cierpliwie podszedł do sprawy to mógłby zmasakrować innych kandydatów.
Kwiecień 24th, 2010 - 19:21
Brakuje mu takiej ogłady dyplomaty. Aczkolwiek, nie da się zaprzeczyć, że debaty z nim byłyby arcyciekawe :] Niestety chyba nie ma co liczyć na to.
Kwiecień 27th, 2010 - 08:48
No i mamy 22 kandydatów, choć na serio liczy się dwóch. Igrzyska się zaczęły. Ciekawe ile krwi i jadu się wyleje.
Kwiecień 28th, 2010 - 16:10
Liczy się tylko i wyłącznie dwóch. Ostatecznie chyba poprę kandydaturę J. Kaczyńskiego, choć dalej podtrzymuję swoje poglądy, które zawarłem w moim wpisie.
Wczoraj na zajęciach koleżanka przyszła z listą, gdzie zbiera się te 100k podpisów, dla Komorowskiego. wprost powiedziałem, ze nie podpiszę. z reszta nie tylko ja tak zrobilem. zdziwiła się