PRL zrobił, III RP nie naprostowała
W mediach pojawiła się interesująca informacja - pani Bożena Winczewska chce złożyć pozew przeciwko Republice Federalnej Niemiec za zbrodnie dokonane na jej bliskich przez III Rzeszę.
Z pewnością każdy z moich czytelników gdzieś zapoznał się bliżej ze sprawą. W skrócie: mała wioska pod Radomiem. W odwecie za akcję AK, hitlerowcy rozstrzelali 50 osób, w tym 6 krewnych (w tym ojciec) pani Bożeny. Jak twierdzi, nie zależy jej na pieniądzach, a jedynie na zwykłej, ludzkiej sprawiedliwości i symbolicznych przeprosinach. W tej chwili jest badana możliwość złożenia takowego pozwu. Jak przyznają specjaliści, będzie to bardzo trudne.
Jednak w dzisiejszym wpisie nie będę się rozwodził nad kruczkami prawnymi, gdyż nie mam do tego kompetencji. Chciałbym się skupić na innym aspekcie. W dzisiejszych Wiadomościach TVP został wyemitowany materiał właśnie o pani Bożenie Winczewskiej. Padło tam stwierdzenie, że Niemcy nie mają wobec Polski żadnych, podkreślam, żadnych zobowiązań do wypłacania POLAKOM (Żydzi, owszem, otrzymują bardzo duże kwoty) odszkodowań za działania Rzeszy. Jest to tylko dobry gest niemieckiego rządu, jak powiedział jeden z przedstawicieli fundacji Polsko - Niemieckie Pojednanie.
W głowie natychmiast zapala się ostrzegawcza, pomarańczowa lampka - Zaraz... Dostaliśmy w dupę od Niemców jak mało kto, a poszkodowani są skazani tylko na łaskę pani Merkel? - Tak, dokładnie tak jest. Dlaczego? Ponieważ po wojnie, rząd PRL-owski zrezygnował z takiej możliwości. Dobrowolnie (czyli, żeby dokopać jeszcze bardziej przede wszystkim dawnym elitom polskim, które gdzieś jeszcze dogorywały). No dobrze, powiecie, to był PRL, zakłamany, bandycki i czerwony system, który pasożytował na Polsce. Tyle że od 21 lat żyjemy w III RP, czyż nie? Unia, NATO i te sprawy...
Dziś zmarł prof. Skubiszewski, pierwszy minister spraw zagranicznych. Jest opiewany jako genialny dyplomata. Po prostu mistrz, chwalony przede wszystkim jako człowiek, który dokonał wielkiego pojednania z Niemcami po '89 roku... Wniosek nasuwa się sam, a że o zmarłych mówi się dobrze albo wcale, zakończę już dzisiejszy wpis.

