Jesteśmy z Tobą, prezydencie Osyra!
"Prezydencie, jesteśmy z Tobą. Mieszkańcy Mysłowic" - właśnie to hasło widnieje na jednym z mysłowickich bilboardów. Na pierwszym planie prezydent miasta Mysłowice, Grzegorz Osyra, za nim tłum ludzi. Osobista reklama osobistości prezydenta wstrząsnęła mną dogłębnie.
To już nie pierwsza reklama prezydenta Osyry w moim mieście. Co chwilę widać, gdzie to prezydent miasta zaprasza, co funduje. Powszechnie wiadomo, że Grzegorz Osyra był związany z byłym aparatem państwowym PRL, silnie związany z SLD. Dookoła jego postaci krąży wiele niewyjaśnionych, czy też w dziwnych okolicznościach umorzonych, spraw. Jedną z nich jest napaść na niego, która najprawdopodobniej była pożywką dla mediów i podbiciem popularności, tuż po tym, jak dziwnym trafem, z okna wyskoczył jego świeżo wybrany poprzednik, Stanisław Padlewski, również z SLD. Jako jedyny prezydent w kraju, trzy lata z rzędu nie otrzymał absolutorium za budżet miejski.
To tylko fragment jego popisów. Wracając do reklamy. Dlaczego mną wstrząsnęła? Ponieważ przekroczyła już za mocno granice dobrego smaku. Jakim prawem ktoś posługuje się mną i moim zdaniem (gdyż jestem mieszkańcem Mysłowic, który teoretycznie jest z prezydentem), niezależnie, czy ten pomnik zafundował sobie sam, czy jakaś grupa mieszkańców. Po drugie, a propos finansowania, nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, że ktoś wykupił miejsce na bilboardzie z własnej kieszeni i stworzył reklamę. To musiało pójść ze środków albo bezpośrednio prezydenta, z jego prywatnej kieszeni, w co wątpię, albo, co wydaje mi się bardziej prawdopodobne, ze środków budżetu miasta, z działki promocji miejscowości. Wtedy jakim prawem zostały te pieniądze przeznaczone na promocję osoby prezydenta, a nie miasta?
Kolejną sprawą jest to, że Grzegorz Osyra MUSIAŁ wiedzieć o całym przedsięwzięciu, z tego powodu, gdyż została wykorzystana tam jego twarz, na pierwszym planie, więc kwestia wszelkich praw autorskich, jeżeli zdjęcie zostało skądś ściągnięte, albo musiał bezpośrednio wziąć udział w sesji zdjęciowej. Po drugie, cała reklama jest utrzymana w charakterystycznej stylistyce, jaką miały poprzednie reklamy pana prezydenta.
Wystosowałem odpowiedni list, do Grzegorza Osyry, prezydenta Mysłowic o takiej treści:
"Szanowny prezydencie,
dziś, jadąc samochodem przez Brzęczkowice natknąłem się na jednym z bilboardów na urażającą moje uczucia reklamę Pana - "Prezydencie, jesteśmy z Tobą, mieszkańcy Mysłowic". Bardzo zaniepokoił mnie ten tekst, gdyż po pierwsze, w reklamie zadecydowano za wszystkich mieszkańców, co mają czuć i myśleć, po drugie, bardzo wątpię, żeby tę reklamę zafundowała społeczność mieszkańców, tylko Pan, gdzie posługuje się Pan absolutnie bez zezwolenia wizerunkiem i zdaniem mieszkańców w ogóle go nie znając. Po trzecie, intryguje mnie finansowanie tejże reklamy - z pewnością nie zafundował Pan sobie tego z własnej kieszeni, ani nie były darowizny kochających mieszkańców, tylko najprawdopodobniej z kieszeni budżetu, czyli z podatków, za pewne z działki "promocja miasta". Jeżeli stąd, to jakim prawem bierze Pan pieniądze na reklamy promujące Pana, a nie miasto?
Mój list nie jest obraźliwy, ani wulgarny, nie narusza także Pana godności osobistej, po prostu zadaję proste pytania, na które, jako mieszkaniec Mysłowic, mogę znać odpowiedź.
W przypadku braku jakiejkolwiek reakcji na ten list, zapewniam, że przyjdę z wizytą osobistą do Pana kancelarii w godzinach przyjęć, by tę sprawę wyjaśnić.
Z poważaniem,
Marcin Rzońca"
Czekam na odpowiedź.
Postaram się podjechać w miejsce, gdzie stoi ten bilboard i zrobić mu zdjęcie "dowodowe", bo wcale bym się nie zdziwił, gdyby za parę dni zniknął.
Mieszkańcy miasta Mysłowice - łączcie się! Nie pozwólmy na obrażanie nas!

