Parytet?
Zrównajmy wszystko i wszystkich, a będzie nam się żyło lepiej. Bzdura. Parytet, który zakładałby obsadzenie miejsc w sejmie po połowie przez kobiety i mężczyzn nie powinien być wprowadzony.
Media co raz bardziej nagłaśniają pomysł wprowadzenia parytetu, który nakazywałby obsadzenie po równo składu sejmu przez kobiety i mężczyzn. Tłumaczenia są różne - standardowe "wyrównywanie szans", uspokojenie sceny politycznej, nagłośnienie sprawy dyskryminacji kobiet i inne, w podobnych tonach. Proszę zastanowić się na trzeźwo, czy naprawdę kobiety pod tym względem mają tak źle? Nikt nie broni im uczestniczenia w życiu publicznym, startują w wyborach, zajmują kierownicze stanowiska, są niezależne. Ktoś powie, "startują, ale ich nie ma!". Widocznie coś robią źle, nie docierają do wyborców. Krzyki, że nie dostają miejsc w sejmie. Ilu mężczyzn też ich nie dostaje? Nie można sztucznie i na siłę czegoś takiego tworzyć. Kierujmy się prawami wolnego rynku i demokracji, której tak bardzo wszyscy pragną i trąbią, że jest od dwudziestu lat, a nie jakieś centralne sterowanie. Rozmawiałem ze swoją dziewczyną na ten temat. Uważa, że to głupota. Nie każdy nadaje się do wszystkiego. Akurat tak wyszło, że kobiety mają lepsze predyspozycje do innych zawodów, wiele kobiet nie cierpi polityki, a mężczyźni wręcz mają ten pociąg w genach.
Ci, co znaleźli się w sejmie, idealni nie są, ale większość dostała się tam przez długą, żmudną drogę, rozpychając się łokciami, nieraz po trupach i nie można ich wywalać czy zagradzać im drogi, bo nagle brakuje dla nich miejsca, które będą musiały być na siłę obsadzone przez kobiety. Polityka zawsze była brutalna. Nie mam nic przeciwko kobietom, świata bez nich nie da się wyobrazić, ale skoro chcą brać udział w rządzeniu krajem, muszą na tych samych zasadach (w końcu chcą równouprawnienia) wziąć udział w tej krwawej walce. I tyle. Naprawdę bardziej należałoby się skupić na walce o inne przywileje dla kobiet, które faktycznie mogłyby się przydać.
Poza tym, na to nikt nie zwraca uwagi podczas walki o "równość-i-sprawiedliwość", że taki parytet uderzy w same przedstawicielki płci pięknej. Kobiety, które doszły do sukcesu, które są szanowane w szerokim gronie, które zdobyły wszystko ciężką pracą zostaną zrównane z tymi, które dostały posadę przez zapis w ustawie. Nie ważne jest doświadczenie, pomysł, ciężka praca, tylko płeć.
Najgorsze jest to, iż jest to pomysł na tyle niezdrowy, że najprawdopodobniej wejdzie prędzej czy później w życie.


Lipiec 14th, 2009 - 10:20
Jestem bardzo ciekaw co przekonuje zwolenników tego pomysłu.
Lipiec 14th, 2009 - 13:12
dosłowne traktowanie zapisu konstytucyjnego dotyczącego równości praw mężczyzn i kobiet.
na Rzeczpospolitej można podpisać list otwarty w tej sprawie (przeciwko parytetowi) – http://blog.rp.pl/listotwarty/2009/07/09/nie-chcemy-parytetow/
Lipiec 14th, 2009 - 22:57
A ta cała dyskryminacja to jest z palca wyssana. Podobnie jak z murzynami, żydami, pedałami i resztą paskudztwa. Ktoś robi wielki szum, ktoś robi na tym niezłe kokosy i tylko o kasę się rozchodzi.
Kobieta może próbować sił w dowolnym zawodzie, pedał może spokojnie żyć w domowym zaciszu ze swoim facetem, a jak się murzynom i arabom nie podoba nasza kultura to niech spierdalają do buszu – nikt im nie każe żyć w Polsce czy Europie.