Komu patriotyzm?
Zbliża się 1. sierpnia, 65. rocznica Powstania Warszawskiego. Czy w 65 lat po tym wydarzeniu, zwłaszcza wśród pokolenia dzisiejszych maturzystów i studentów znajdzie się ktokolwiek zdolny do JAKIEGOKOLWIEK wyrzeczenia w imię Polski?
Ludzie nie są zgodni co do oceny powstania z 1944 roku. Dla jednych to heroiczny bój o wolność, dla innych bezsensowne posłanie tysięcy ludzi na pewną śmierć. Niezależnie od punktu widzenia, jedno jest pewne, większość powstańców szła z Polską w sercu i na ustach, chcąc po prostu wolnego, własnego kraju. Każdy rzucił swój los na szalę tego, by, jakby nawet on nie przeżył, tę Polskę mieć, odzyskać. Żyć.
Oczywiście, żeby nikomu nawet przez myśl nie przeszło, nie mówię tu o "powstańcach" komunistycznych sterowanych z Moskwy, tylko o AK-owcach, harcerzach, ludziach z Polski Podziemnej.
Każdy zna określenie "pokolenie Kolumbów", czyli ludzie, urodzeni gdzieś w latach 20-tych XX wieku, w 1939 zdawali maturę, najlepsze czasy młodości stracili na wojnie. Czy ktokolwiek urodzony w latach 80-tych XX wieku jest w stanie sobie wyobrazić, że właśnie teraz, zamiast iść do kina na kolejną komedię romantyczną, opychając się popcornem, wypisywałby na murze "Tylko świnie siedzą w kinie"?
Zastanawia mnie, czy dzisiejsze zapatrzenie "na Zachód" zabiło w młodych poczucie patriotyzmu i przynależności do czegoś bliższego niż wyimaginowanie unie i dyplomatyczne kontrakty, czy może tylko mocno uśpiło. Komu dziś potrzebny jest patriotyzm? Kraj? W niedawnym numerze "Wprost" przeczytałem zatrważające statystyki, że 7/10 studentów medycyny planuje wyjazd do pracy za granicę (koszt wyszkolenia lekarza to około 200-300 tysięcy złotych). Rozumiem, że w Polsce jest wielki burdel, bo rządzą nami tacy, a nie inni. Jednak wydaje mi się, że wolałbym zarabiać 2000 złotych pracując, na przykład, w Krakowie, niż 2500 godząc się na całkowitą, niemalże dożywotnią wyprowadzkę do Londynu, Lyonu czy Los Angeles. Ktoś powie "Co to za problem wskoczyć w samolot, 3 godziny i jestem w Polsce". Zgadzam się, jednak takie "wskoczenie-za-3h-w-Polsce" nie można traktować jako mieszkanie w Polsce, z którą tak wiele się łączy będąc Polakiem.
Tak, jak wspomniałem, rządzą w Polsce złodzieje, ludzie powiązani z mafią, komuną, czyli ci, którym na tym kraju zupełnie nie zależy. Jednak poza nimi, mamy bardzo bogatą kulturę, historię, o której warto mówić w kontekście wpływu na cały świat. Z resztą, każdy to wie, tylko zbyt dużo ludzi jest "zastraszana" i tłumiona skutecznie przez wszelkie media a'la "Wybiórcza", która miesza pojęcie przywiązania do kraju z zaściankowością ciemnogrodu.
Ludzie, weźcie się w końcu otrząśnijcie! Wiem, że mamy tę dziwną właściwość, że w chwili, kiedy jesteśmy rozbierani na części wprost i bez ogródek, od razu budzi się w nas Polak, ale dziś już nie będzie rozebrania pobudzającego. Wszystko załatwi się po cichutku. A jak tak się stanie, to kto zaprotestuje i będzie chciał coś zmienić? Hę?


Sierpień 1st, 2009 - 07:20
Nigdy nie rozumiałem co za kurwa różnica czy mieszkasz w Polsce czy wyniesiesz się do innego kraju. Tam też są ludzie, tam też mają jakąś kulturę i tradycje, tam też można mieć hobby, przyjaciół, a oprócz tego można żyć w spokoju i za godziwe pieniądze.
Nie wiem skąd Ci się wziął imperatyw by siedzieć w tym kurwidołku, dać się jebać w dupę przez skurwysynów z wiejskiej, otoczonym przez mohery, wśród coraz głupszego społeczeństwa.
Historię mamy piękną, korzenie iście szlacheckie. Pisałem już kiedyś komu to nie spuściliśmy łomotu, ale to jest *historia*. Coś co było, coś po czym nie został nawet ślad za chujni obecnej, ale coś co możesz wielbić, wspominać i opowiadać wszystkim w koło na emigracji.
Sierpień 10th, 2009 - 21:50
Artanis, po Twoim sposobie wyrażania widać, że jeszcze przez długi czas tego nie zrozumiesz.
Poe, jest sporo prawdy w tym co piszesz. Ludzie wydają się zatracać w tej chwili poczucie swojej wartości i przynależności. Żyjemy w łatwych czasach, które rozleniwiają. Zauważ, że ludzie, którzy musieli o coś w życiu walczyć i dużo dla tego czegoś poświęcić szanują to coś – nie zależnie czy jest to wymarzony samochód czy wolna Ojczyzna. Coś co przychodzi łatwo i z czym nie mamy problemów wydaje się takie… oczywiste i małostkowe. Czasem myślę, że każde pokolenie powinno przeżyć jakieś katastrofalne wydarzenia, tylko po to, żeby doceniło to co ma. Smutne to.