Równość społeczna jest w nas
Dziś kolejny przykład tego, jak socjalizm i głęboka komuna siedzą w duszach Polaków.
Parę dni temu "Dziennik" w stylu godnym "Faktu" czy "Super Expresu" oznajmił, że poseł Kamiński z PiS ma zegarek za 9000 złotych. Ogólnie skandal. Wytropili, że dostał go od żony na rocznicę ślubu. Oczywiście pod tą szałową informacją zaroiło się od komentarzy w stylu "haha, też mi tanie państwo", "widać, że kryzys jest" i tym podobne. Wydźwięk artykułu i wpisów brzmi, ogólnie rzecz biorąc, "on-ma-kasę-a-my-nie-więc-oddawaj-skurwysynu-i-złodzieju". To cudownie obrazuje stan mentalności naszego społeczeństwa - równość komunistyczno - lewacka musi być. I koniec. Dlaczego ten ktoś ma, a ja nie mam? Założę się, że większość komentatorów nawet nie chce kiwnąć palcem, żeby popracować trochę.
Teraz, żeby nie było wątpliwości, operuję na wyżej wymienionym przykładzie, by pokazać ogół zjawiska. Mam na myśli cholerną zazdrość ludzi, że ktoś coś ma, a on nie, więc mógłby się podzielić. Pytam się jakim prawem? Jeżeli tylko ktoś zarobił uczciwie pieniądze, niech wydaje sobie na co chce. Zegarki, samochody, garnitury i wakacje. Zapracował, poszczęściło mu się, jest zaradny, to ma nagrodę. Po to mamy wolny rynek i kapitalizm, by każdy robił to, co chce i potrafił to sprzedać jak najkorzystniej dla siebie. Jasne, każdemu są potrzebne pieniądze, ale zawsze będzie tak, że ktoś będzie zarabiał więcej i na więcej sobie pozwoli. A bluzganie na kogoś, że ma więcej... Żałosne
Z resztą, wracając już konretnie do zegarka za 9000. Jakoś nikt nie krzyczy, że to rozbój w biały dzień, kiedy to Kwaśniewski ma całą kolekcję zegarków po kilka - kilkadziesiąt tysięcy złotych każdy. Jeden ma za 50 000, z tego co udało mi się znaleźć. Leszek Miller również może poszczycić się ciekawymi i wcale nie tanimi czasomierzami. Ale to są "swoi", z kompartii, więc na nich nie wolno krzyczeć i domagać się sprawiedliwości społecznej, której tak pragneli - sojusz robotniczo - chłopski. A Jerzy Urban, komuch jakich mało, który powinien żebrać o pieniądze od "wstrętnych kapitalistów", albo gnić w więzieniu, wozi się luksusowym Jaguarem, ma potężną willę oraz łódź. Może szanowni państwo od bluzgania zainteresowaliby się takimi przypadkami i żądaniami równości społecznej, hę?


Maj 25th, 2009 - 17:36
No Poe, przegiąłeś – polityk i uczciwie zarobione pieniądze… Zgroza, wstyd i hańba!
Może na początek powiesz mi, czemu zapierdalam dzień w dzień za ułamek ich pensji, dlaczego niektórzy muszą jeszcze bardziej zapierdalać w jakiejś biedronce mając _roczną_ pensję niższą niż wartość tego zegarka. Bo wielki pan poseł jest jakąś lepszą jednostką? A gówno on lepszy, jest jedynie większym cwaniakiem i skurwysynem – stąd ma te “uczciwe” pieniądze.
Wiesz, nie chodzi mi o to by inni mieli mniej ode mnie. Świetnym przykładem jest mój kierownik – ma pensję sporo większą, ale ma też sporo większe doświadczenie, odpowiedzialność i jednak ma więcej roboty. W takim przypadku jak najbardziej jestem za docenieniem takich ludzi odpowiednią pensją i przywilejami, ale do kurwy nędzy skurwysyństwa nie cierpię.
Nie pisz, że są uczciwi – nie nazywaj szamba perfumerią!
Maj 26th, 2009 - 07:28
Ja się z Tobą zgadzam, że np. politycy mają ciut zawyżone pensje i wielu, bardzo wielu jeszcze ciągnie kasę jakoś na lewo. W moim poście posłużyłem się tylko tym przykładem, by przejść do ogółu zachowań Polaków (nie wiem jak jest w innych krajach) – czyli ten ma więcej, a ja mniej, więc musi mi to dać, bo inaczej w ryja. tak jak mówisz, uczciwą pracę należy docenić odpowiednio. staż, wiedza, doświadczenie, odpowiedzialność.
Maj 28th, 2009 - 11:58
Co do równości społecznej. Mi swego czasu bardzo się spodobała pewna opowiastka:
Każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na obiad do restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł. Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie – mają bardzo zróżnicowane zarobki, postanowili, że rachunek będą płacić w następujący sposób.
- Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.
- Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.
- Szósty – 3 zł.
- Siódmy – 7 zł.
- Ósmy – 12 zł.
- Dziewiąty – 18 zł.
- Dziesiąty, najbogatszy z nich wszystkich – 59 zł.
Tak sobie postanowili.
Ale pewnego dnia właściciel restauracji oznajmił im:
- Jesteście takimi dobrymi klientami, że obniżę wam cenę za 10 obiadów o 20 zł.
Więc posiłek kosztował ich 80 zł. Ale ciągle chcieli płacić rachunek w ten sam sposób. Więc 4 najbiedniejszych ciągle jadłoby za darmo. Pozostałych 6 policzyło, że obniżka, 20 zł, podzielona na 6 daje 3,33 zł, jeśli więc każdemu płacącemu oddać te pieniądze, to właściwie piąty i szósty dostaliby pieniądze za zjedzenie posiłku.
Właściciel restauracji, widząc, że panowie mają problem z podzieleniem kwoty obniżki, zaproponował im, żeby każdy z płacących dostał zwrot proporcjonalny do tego, ile wcześniej płacił.
I tak:
- Czterech najbiedniejszych ciągle jadło za darmo.
- Piąty, teraz nie płaci nic, tak jak poprzednich czterech.
- Szósty teraz płaci – 2 zł, zamiast 3 zł (obniżka o 33%).
- Siódmy – 5 zł, zamiast 7 zł (obniżka o 28%).
- Ósmy – 9 zł, zamiast 12 zł (obniżka o 25%).
- Dziewiąty – 14 zł, zamiast 18 zł (obniżka o 22%)
- Dziesiąty – 49 zł, zamiast 59 zł (obniżka o 16% ).
Pierwszych czterech ciągle je za darmo, a z pozostałej szóstki każdy skorzystał i je taniej niż poprzednio. Jednak kiedy wyszli z restauracji zaczęli porównywać, ile każdy zyskał:
- Dostałem tylko złotówkę z 20 zł – powiedział Szósty
Ale Dziesiąty dostał połowę – 10 zł!
- Właśnie! Ja też dostałem tylko złotówkę – przytaknął mu Piąty
- To niesprawiedliwe, że on dostał 10 razy więcej niż ja!
- To prawda! – dodał Siódmy – Czemu on dostał 10 zł, a ja tylko 2 zł?
Bogaci dostają najwięcej!
- A my nic nie dostaliśmy !- zaczęła krzyczeć pierwsza czwórka.
Ten system wykorzystuje najbiedniejszych!
Cała dziewiątka otoczyła Dziesiątego i dotkliwie go pobiła.
Następnego dnia znów przyszli na obiad. Ale Dziesiąty się nie pojawił. Kiedy przyszło do płacenia rachunku, zorientowali się, że pomimo obniżki ceny, nie są w stanie zapłacić nawet połowy rachunku!
Maj 28th, 2009 - 12:01
dooobre, naprawdę dobre i trafne.