Im wiecej znasz, tym wiecej masz III Rzeczywistosc Polska

6maj/093

Durnie na elitę?

Maturzyści, którzy zdają WOS, miewają za zadanie, między innymi, odpowiedzieć na pytanie związane z pojęciem ruchliwości społecznej. Dla wielu osób (choćby Beata Pawlikowska, znana podróżniczka), jest to bulwersujące...

Nie rozumiem dlaczego wymaga się od dziewiętnastoletniego Polaka, żeby wiedział jakie są rodzaje „ruchliwości społecznej”, tak jak w tym zadaniu:

Do podanych rodzajów ruchliwości społecznej dobierz odpowiedni przykład.

A. Ruchliwość indywidualna pionowa
B. Ruchliwość indywidualna pozioma
C. Ruchliwość zbiorowa

1. Jan Grzyb przeprowadził się z Grójca do Milanówka.
2. Grupa polskich informatyków absolwentów UniwersytetuWarszawskiego wyjechała do pracy do Irlandii.
3. Pani Teresa Kozioł przeniosła się do sąsiadki na czas remontu mieszkania.
4. Jan Kowalski po 7 latach pracy w firmie Medcat awansował na stanowisko kierownika regionalnego.

albo, coś, co mnie ubawiło:

Albo żeby znał konkretne numery ustaw i artykułów, tak jak w tym zadaniu:

Podaj numer artykułu i ustępu Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, którego dotyczy poniższy fragment artykułu prasowego.(...)

Wszystko to pochodzi z blogu Pani Pawlikowskiej, wpis z zeszłego roku. Dowiedziałem się jednak o nim dopiero dziś, ze strony Dziennika.
Szczerze powiedziawszy, bardzo się zawiodłem na tej pani. Myślałem, że reprezentuje coś więcej. Zacznę od końca, od ostatniego pytania, gdzie należało podać numer ustaw. Z tego co pamiętam, owszem, trzeba było podać numer, ale... wypisując go z tekstu źródłowego... Co do pierwszego, jakże "strasznego" pytania, jakim było to, o znajomość definicji ruchomości społecznej. Zaszokowała mnie wypowiedź, że jak to można wymagać od 19-latka znajomości tego. Jakby nie patrzeć, jest to podstawa wiedzy nie tylko z WOS-u. Bez tego zagadnienia nie ma nawet co ruszać tematu grup społecznych ani niczego podobnego. Matura nie jest obowiązkowa. Nie wiem, co się ludzie tak uparli na to, żeby pisać maturę, ba, potem iść na studia. Przecież to nie jest obowiązek. A skoro już ktoś się decyduje na to, by iść na studia, to musi mieć świadomość, iż ma budować przyszłą inteligencję i elitę Polski. A jeżeli mamy się obchodzić z dzieciakami z podstawówki, gimnazjalistami i maturzystami jak z jajkiem, żeby przypadkiem się nie nauczyli za dużo, to ja dziękuję za taką przyszłą "elytę"....

Komentarze (3) Trackbacks (0)
  1. Dlaczego na studia? Bo wypada, bo z nimi podobno łatwiej w życiu itp.

    Dla mnie niezrozumiałe jest dlaczego ciągle się dąży do jak najwyższej zdawalności matury ciągle obniżając jej poziom. Matura powinna być na poziomie jaki przejdzie 50-60% najlepszych. Wtedy można byłoby powiedzieć, że ten egzamin jest coś wart.

    Co do świadomości bycia “przyszłą inteligencją i elitą Polski” – elita przestaje być elitą jeżeli można do niej dołączyć od tak. To już tylko pusty frazes. Jakiś czas temu bardzo modne były “moherowe berety” i “wykształciuchy” – pamiętacie? ;) Mnie osobiście rozbroiła trafność obu tych określeń. Z racji tematu odniosę się tu bardziej do “wykształciuchów”. Obecnie wielu ludzi kończy studia na żenującym poziomie (coś co ja nazywam “wyższymi szkółkami za rogiem”) a później uważa się za nie wiadomo kogo. Po za tym dla mnie inteligent to nie tylko osoba wykształcona, ale też osoba kulturalna, patriota z ugruntowanymi przekonaniami potrafiący posługiwać się logiką. Natomiast ludzie po studiach uważający się za bogów, są dla mnie właśnie takimi “wykształciuchami”.

  2. “(choćby Beata Pawlikowska, znana podróżniczka)”

    Coś marny autorytet sobie wybrałeś :P Inna rzecz – jest tak znana…. Że aż kobiety nie kojarzę ;)

    Co do samej matury, to niestety straciła ona sens w momencie gdy zaczęło się jej wymagać w standardzie. Skoro każdy ją “musi” mieć, to trzeba obniżyć poziom, by każdy mógł ją zdać. Paranoja, ale niestety do tego u nas doszło.

  3. @sedros, nic dodać, nic ująć…. wykształciuchy, to taki ktoś niby po studiach, a można nim manipulować na lewo (zwłaszcza ;) ) i prawo, bez własnego zdania, tylko takie, które mu podeśle Gazeta Wyborcza czy inne podobne media.
    matura, to duże nieporozumienie. jak nie zdaje jakieś kilkanaście procent, to od razu jest larmo, że za trudna. nikt nie wpadnie na to, że te kilkanaście procent to (generalizując, pewnie są wyjątki, którym po prostu podwinęła się jakoś pechowo noga) lenie, które nic się nie uczyły i myślały, że przemkną przez to jakoś. do tego dochodzi to pieprznięte pisanie pod klucz. nie tylko z języka polskiego. np. matura mojej dziewczyny z zeszłego roku z biologii ROZSZERZONEJ (to ważne). trzeba było odpowiedzieć ogólnikowo “drewno”. Paulina napisała jeszcze poprawniejszą odpowiedź (fachowa nazwa czegoś tam w drewnie za co coś tam odpowiadało) i to już 0 punktów, bo mialo być drewno, mimo, ze odpowiedziała poprawnie…
    niestety… chyba masz rację z pustym frazesem. a o szkółkach za rogiem, to już w ogóle szkoda słów. chcesz magistra, kup go sobie. tak można reklamować tego typu szkółki (choć jest kilka wyjątków potwierdzających regułę). jak się rozmawia z takim człowiekiem, to wręcz czasami czuć i slychać, że nie jest żadnym tam studentem uczelni, tylko takiej prywatki…
    taak, patriotyzm… powiedz teraz komuś o patriotyzmie, to Cię wyśmieje…

    @Art, generalnie nikt nie wymaga jej w standardzie. mogę kończyć LO, ale do matury nie podejść, wtedy będę mial niepełne średnie. jednak mało osób raz, że zdaje sobie z tego sprawę, dwa, co jest gorsze “nie wypada nie pisać”. ale masz rację, wszyscy mają maturę, mam i ja. ale to chu*, że przez to “ja” matura w ogóle nie spełnia swojego celu.
    cóż, ja ją znam jako podróżniczkę, ex Wojciecha Cejrowskiego. chyba juz wiem, czemu się rozeszli. widocznie przepaść intelektualna.


Dodaj komentarz


Comment Spam Protection by WP-SpamFree

Security Code:

Brak trackbacków.