Im wiecej znasz, tym wiecej masz III Rzeczywistosc Polska

20lut/099

Faszyzacja naszych domów

Jakiś czas temu zaintrygował mnie jeden artykuł na dziennik.pl, zatytułowany mniej więcej "Prezydent lepszy od premiera". Domyślałem się, że jest w tym, jakiś kruczek. Po prostu polegało to na tym, że strona prezydent.pl jest lepiej zrobiona, ma świeższe aktualizacje niż witryna kancelarii premiera. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby przeczytać komentarze zamieszczone poniżej tekstu. Dyskusja toczyła się wokół tego, że wynika to z tego, iż premier i jego świta robią więcej konretów, a nie zajmują się takimi bzdurami jak aktualizacja rządowej strony. Mniejsza z tym. Najbardziej zaintrygowała mnie wypowiedź osoby piszącej jako "gimnazjalistka na feriach", która wypowiedziała się w tym tonie, iż na WOS-ie nauczyciel podał jej stronę rządu jako dobre źródło informacji, a o prezydencie nie wspomniał. Do tego, że wszyscy dorośli odliczają czas do końca kadencji prezydentury Kaczyńskiego. Pomijając wszystkie inne niuanse i inną część dyskusji, przy okazji, podpowiedziałem tejże osobie, by popatrzyła na wiele aspektów z drugiej strony, nie tylko jak opisuje to Wyborcza czy też inne, wiodące media i poczytała chociażby co nieco Rafała Ziemkiewicza. Reakcja mnie zwaliła z krzesła. Rzekoma gimnazjalistka stwierdziła "a co to ja jestem jakaś faszystka?". Zdziwienie mieszało się z uczuciem rozbawienia, ale i pewnej rodzaju złości. Stwierdziła, że jej tata jest adiunktem na UW i on się na tym zna, nie pozwalając czytać jej takich rzeczy, czy oglądać TVP Historia ze względu na takich ludzi jak Ziemkiewicz. Oczywiście, dostałem jeszcze po uszach od jej tatusia, co przekazała, czyli standardowe pytanie - twierdzenie: "czy ja studiuję gdzieś u Rydzyka, bo na UW nie miałbym szans z takimi lekturami". Tu już zawiało grozą. UW, wydawać by się mogło, pożądny uniwersytet, a tacy ludzie tam są... I tu nawiązanie do tytułu wpisu. Faszyzacja w polskich domach postępuje, ma się świetnie. Rodzice skutecznie blokują rozwój dzieci. Owszem, oni najbardziej nas kształtują, ale nie można iść w takie skrajności. W moim domu jednak mogłem sobie "wybierać", co chcę czytać i z jakiej opcji politycznej potem odpowiednio, na poziomie, polemizując, gdzie można było mnie przekonać lub nie, że sie mylę lub nie. Z jednej strony wyrasta wolne pokolenie, pragnące dobrobytu, wyjazdów, normalnego życia, jak to młodzi ludzie w USA czy gdzieś na Zachodzie, z drugiej zaś strony, osoby nie chcące poszerzać swoich horyzontów, nie dbające o to, co było. Polityka grubej kreski. Demokracja? Akurat.

Komentarze (9) Trackbacks (0)
  1. Widzisz Kotuś, dochodzimy do punktu religii. Dlaczego chodzisz do kościoła? Bo Cie rodzice wychowali w wierze, zabierając co niedziela na mszę. A podali chociaż raz sensowny powód “po co?”

    “Bo tak należy”, “Bo jesteśmy katolikami”, ew. “Bo to grzech nie chodzić?”, po prostu zajebista motywacja, a taką ciemnotę powszechnie się w Polskich domach wciska ludziom od najmłodszych lat.

    Dlatego trzeba walczyć o ruchy społecznościowe. Wikipedia, OpenSource, Tor, ThePirateBay, sieci P2P – wszystkie żywe organizmy, których nie mogą kontrolować ani rządy, ani korporacje. Wiadomości można sfałszować, ale sieci rozproszonej już nie.

  2. No, ok. Wychowali mnie tak, ochrzcili, wysłali do komunii itd. Jednak, w normalnym stanie rzeczy, ja tak czy inaczej, zastanawiam się, czy to dobrze, że wierzę czy też najwyższa pora zostać ateistą/animistą/herbarianinem/buddystą, bo to to i tamto mi nie odpowiada, bo dochodzę do wniosku, że Bóg nie istnieje czy coś. Ale mam możliwość wyboru, mogę obejrzeć sobie problem z dwóch czy nawet czterech stron i normalni rodzice powinni to uszanować.

    co do ciemnoty itp. był sobie kiedyś taki Pascal oraz jego słynny zakład. Bóg istnieje czy też nie? Załóż, że jest i żyj według pewnych uniwersalnych norm, jakie przekazuje chrześcijaństwo. Jeżeli Bóg jest, po śmierci będziesz miał nagrodę w postaci życia wiecznego. Jeżeli jednak go nie będzie, będziesz miał poczucie dobrze przeżytego życia. Generalnie rzecz ujmując, oczywiście.

  3. Tata, a Marcin powiedział…. A jak Ci powiem, że ziemia Cie pochłonie albo spadnie na Ciebie meteoryt jak mi nie oddasz swojej wypłaty, to też posłuchasz “bo a nóż w tym absurdzie jest trochę prawdy”?

    Może i nie spadnie, ale za to Ty odejdziesz z tego świata z czystym sumieniem i świadomością, że mogłem balować za Twoją kasę :]

  4. Celowo by lepiej ukazać absurd ;)

  5. czy ja wiem czy absurd… religia to akurat drażliwy temat. ateista powie Ci, że Boga nie ma i poda Ci 10 argumentów, wierzący powie Ci, że Bóg jest i poda Ci 10 argumentów. kjażdy musi akurat sam dojść do tego czy wierzy czy też nie, a jak wierzy, należy to uszanować.

  6. Tylko, że wierzący mi nie poda 10 _racjonalnych_ argumentów dlaczego jednak Bóg istnieje.

    Nota bene stąd się wziął mój kryzys wiary tak skrupulatnie wtłaczanej przez szkołę, kościół i rodzinkę – żadne nie potrafiło podać czegoś racjonalnego.

  7. powiedzmy krotko. na tym polega WIARA, że nie można jej zbytnio uchwycić racjonalnym myśleniem. “Czucie i wiara silniej do mnie mówi niż mędrca szkiełko i oko”, jak stwierdził Mickiewicz i coś w tym jest. uważasz, że stygmaty ojca Pio były sztuczne? (zniknęły zaraz po śmierci) wiele objawień, które ciężko wytlumaczyć racjonalnie? ciężko w takich momentach mówić o przypadku. nie mam zamiaru bawić się tu w nawracacza, chcę tylko powiedzieć, że wiara ma swoje podstawy. tyle.

  8. Dokładnie takie same podstawy jak wiara w to, że jak mi oddasz wypłatę to zostaniesz zbawiony ;)

    Mickiewicz był daremny, zamiast wziąć się za pracę czy karabin bawił się w pisanie.
    Co do zjawisk “paranormalnych”, a widziałeś jak Copperfield lata? I widziałeś potem wyjaśnienie, jak tego dokonał? :P

    Wszystko ma wytłumaczenie, nazwanie tego cudem jest pójściem na łatwiznę, a wiara oszukiwaniem samego siebie.


Dodaj komentarz


Spam Protection by WP-SpamFree

Security Code:

Brak trackbacków.